|
zobacz rękopis >>
W TACZANOWIE dawniej
powiat Pleszew, obecnie województwo Kalisz.
Franciszka Szyszka, zamężna za Jakuba Jagielskiego, poganiacza wołów w dniu 9.kwietnia1858
roku urodziła: syna. Nadano imię Wojciech. A, że Wojciech był jedynakiem, kooptowano
sierotę Michalinkę.
Dzieci chowały się dobrze. Wojciech już z najmłodszych lat wykazywać
swoje zdolności. Do szkoły chodził, uczył się dobrze. W szkole uczono po polsku.
Kozikiem rzeźbił różne figurki ku zadowoleniu. Bawił się w lutnika. Majsterkował
skrzypce, basy i inne instrumenty muzyczne. Na skrzypach zbudowanych przez siebie
nauczył się grać, że później grał na weselach i zabawach. Budował: wiatraki, wózki,
taczki i inne przedmioty dla zabawy. Matka za nie wykonanie polecenia wiatrak
i nie jedne skrzypce o plecy Wojtka zniszczyła. Syn cierpliwie ponownie naprawiał
i nowe dalej budował z ulepszeniem. Dużo winy miała w tym Michalina. Skarżyła kłamliwie,
bo Wojtek jej się psocił.
Gdy chodził do pracy w majątku nie jeden korbacz osiągnął od ekonoma,
za nie przepisowe wykonanie polecania pracy. Był urwisem. Przy omłocie zboża konnym
zaprzęgiem, Wojciech odsypywał ziarna spod maszyny. Przy ruszaniu młocarni konie
nie mogły poradzić, bo Wojciech maszynę za cepy trzymał. Nie wydało się, że zasłużył
na ukaranie. Inne wybryki wymyśliwiał.
Wojciech poszedł w naukę do krawca żyda w Pleszewie. Tam w dwóch tygodniach buty
spalił-uciekł. Tłumaczył:
- po pierwsza, był głodny, bo na śniadanie tylko 2.bułki dostał, a zjadłby z 10,
- po drugie musiał żydowskie dzieci obcierać,
- po trzecie, pani majstrowej musiał polecenia poza szyciem wykonywać,
- po czwarte zawód nie odpowiada, to było najważniejszym powodem.
Było miejsce za stelmacha, który to zawód odpowiadał. Prawda, że
ciężki zawód, bo wówczas wszystko ręcznie wykonywano. Od lasu do wykonania przedmiotu,
wszystko ręce musiały zrobić. Złe zakwaterowany, bo na strychu sypiał. W zimie buty
chował w łóżku, aby rano na nogi włożyć nie zmarznięte, Przetrwał 3.lata. Wyuczył
się dobrego czeladnika. Objął samodzielną prace na majątku Pieruszyn. Była to posada
dla samotnego. W tym czasie zmarła matka. Ojciec pozostał przy Michalince, ale wolał
przy Wojciechu. Swat, poszedł z Wojciechem na zmowiny do Antoniny Kośclelniak, córki
10.hektarowego gospodarza w Suchorzewie.
Panna Antonina, jak jej rodzice zgodni na zawarcie małżeństwa, przyrzekli i wydać
posag pannie należący a na rozpoczęcie gospodarstwa 300 talarów w gotówce.
W dniu 9.kwietnia 1879 roku, Wojciech Jagielski, syn Jakuba i Franciszki
z domu Szyszka z Pieruszyc i
Antonina Kościelniak, urodzona 4.maja 1862.roku, córka Wojciecha i Katarzyny z domu
Szulc z Suchorzewa zawarli związek małżeński. Po ślubie młoda mężatka, pozostała
jeszcze pod dachem swoich rodziców, bo mąż nie miał mieszkania dla żonatych. Dzieci
się urodziły, już dwie córki.
Teść się niecierpliwił, bo jeszcze były na wydaniu 3.córki. Zięć powiedział, że za
10 lat, takie samo gospodarstwo będzie miał, tylko jeszcze trochę cierpliwości. Słowo
stało się dokonane.
W Wielkopolsce w czasie pod zaborem pruskim, Niemcy gwałtownie germanizowali.
Tajne komitety, broniły polskości. Na terenie tutejszym w pasie rzeki Noteć, prawie
mowa, polska zanikała. Zanikała również mowa niemiecko-urzędowa. Posługiwano się
gwarą platdeutsch. Nawet ksiądz w kościele tą gwarą posługiwał.
Około roku 1882, właścicielem majątku Jaktorowo z
folwarkami byli hrabiostwo Żołtowscy. Komitetem polskim przypuszczalnie byli: Leon
Rubach ksiądz Klarowicz i inni. Tutejszym robotnikom dawali wypowiedzenia pracy z
różnych powodów. Sprowadzał rodziny polskie od Pleszewa i Jarocina. Pierwszym transportem,
załadowanym na wagon kolejowy w Pleszewie, przywieziono do stacji Kcynia 4.rodziny.
Nazwiska ich: Jagielski, Antczak, Majewski i Augustyniak. Stopniowo przywożono dalsze
rodziny. Tutejsi zwali te rodziny
"pozenerami" sami zwali się pleszewiacy.
Wojciech Jagielski, przywiózł: żonę 2.córki i ojca. W Jaktorowie
byłe dobrze. Stelmach jako mistrz musiał mieć 2. czeladników 12. uczni. Mógł posiadać:
2.krowy nawet z przychówkiem. Świnie w tym maciorę oraz drób. Dla krów dostarczano
pasze. Pod ziemniaki dawano ziemię uprawną. Zboże wydawano kwartalnie, a pieniądze
miesięcznie.
W roku 1890 parcelowano folwark Nowy dwór,
należący do majątku Jaktorowo. Jagielski nabył parcele w obszarze 10. hektarów z
przydziałem starej chaty. W tym czasie, szwagier Tomasz Kościelniak spłacił 300.talarów.
W Jaktorowie z następcy stelmacha nie było zadowolenia, poproszono jeszcze starego,
który zgodził się. Na parceli gospodarzył ojciec a do pomocy najęto kobietę. Żona,
pracowała w Jaktorowio i w Nowydworze, odległość koło 3 kilometra. Po 4.latach panowania
w Jaktorowie, zmarł ojciec, to był rok 1898. Jagielski powrócił na gospodarstwo do
Nowegodworu.
W czasie tym przyjechało wielu pleszowiaków. Cały Nowydwór i Jaktorowo
to sami pleszowiacy Liczono około 63 rodzin. Pleszewiacy się szanowali i wspólnie
sobie pomagali.
Jagielski na parceli pobudował kompletne budynki. Wszystko sam robił.
Mówiono o nim, że ma złote ręce. Na co spojrzał lub wymyślił, to zbudował. Był lubianym
i cenionym jako dobry rzemieślnik i dobry Polak. Wstawiał kompletne budynki na całą
okolice. We warsztacie budował wozy, meble i jednym słowem wszystko. Nie lubił się
w rzeźnika bawić.
W roku 1903 sprzedał w Nowymdworze. Szukał nowego miejsca. Zamierzał
przenieść się do byłego królestwa, pod zabór rosyjski. Tam zamieszkali bracia Ojca.
Jeden zamieszkiwał w okolicy Radomia, a drugi Kalisza.
Myśleli drudzy! Proboszcz ksiądz Jan Kuroch osobiście przyjechał,
z radą, namową i pomocą. Rozchodziło się to: po pierwsze żeby nie stracić, tak cenionego
człowieka i rodziny polskiej, po drugie, żeby nie dopuścić gospodarstwa rolnego Polaka,
w ręce obce, które przechodziło na przymusową sprzedaż.
Jagielscy kupili 9.hektarów za 10 000 marek, Własnych pieniędzy mieli
tylko 3 000 marek. Ekspresem Bank Kredytowy Poznańskiego Ziemstwa w Poznaniu "Posenerlandschaft", udzielił
kredytu. Spłacił wierzycieli (Żydów), a sam wpisał się w sądzie w hipotece. W roku
1938, dokupili z parcelacji Jaktorowa 3,25. hektara. Również ten bank kredytował.
Od 1.kwietnia 1903. roku, nazwisko Jagielskich się datuje.
Jagielskiemu zrobiono prace na majątku Jaktorowo, poza stelmachem.
Budował nowe i naprawiał: stare budynki. Zarabiał dziennie 2.talary, a synowi pomocnikowi
płacone 1.talara. Wartość we zbożu równała się 75 kg. Był to dobry zarobek. Gospodarstwo
prowadziła żona z dziećmi. Małżeńska para dobrana, pracowita, zaradna i gospodarna.
Umieli czytać i pisać. Po niemiecku do końca życia nie mówili. Byli zapartymi Polakami.
Nie pozwolił swego imienia na "Adalbert" pisać, a adresatu nie odbierał, W urzędzie
stanu cywilnego w Szamocinie z roku 1895, październik. Urzędnik adnotował, że z powodu "Franz",
a nie Franciszek brak podpisu. Należał do towarzystw polskich, Należał do tajnej
organizacji. Wierny przysiędze, tajemnice zabrał do grobu. Na hasło -swój do swego
po zakupy jeździł w odległe, byle od Polaka nabyć. Abonowali gazety kupowali książki.
Z biblioteki parafialnej książki czytali i to głośno, ażeby dzieciom wpoić polskość.
Dzieci urodziło im się 14. Wychowali 10. Każde z dzieci umiało czytać,
pisać, liczyć, a przede wszystkim nauczono historii o Polsce i zasady wiary rzymsko-katolickiej.
Również uczniowie w branży rzemieślniczej, których kilkunastu wyuczył musieli się
uczyć razem z dziećmi. Dzieci z dobry talentem, miały dobrego ducha polskiego patrioty.
Miło słyszane wspomnienia: dzięki memu majstrowi, jestem dobrym rzemieślnikiem,
umiem czytać i pisać, jestem Polakiem. Jadwidze zawdzięczam, ze jestem polką. Gdybym
wyszła za tego Niemca, byłabym i moje dzieci Niemcami. To było we Westfalii-Niemcy.
Dziękuje Frankowi, że nauczył mi czytać i pisać po polsku. Byłem urzędnikiem, a teraz
mam dobrą emerytury. Było to w powstaniu Wielkopolskim.
W roku 1904 wydali pierwszą córkę za mąż. Każda córka umiała szyć. Kupiono maszynę do szycia. W posagu
każdej dano: komplet mebli, bieliznę, pościel na dwa posłania. Inwentarz: krowę,
2.prosiaki i drób. W gotówce według ugody. Synów wyuczono: jednego za rzeźnika,
dalszych za rzemieślników w drzewie. Każdej córce wyprawiono wesele według zwyczaju.
W roku 1909 postawił na gospodarstwie nową masywną oborę. W roku
1913 nową masywną stodołę z obszerną piwnicą.
W roku 1913 w listopadzie, ogarną całą rodzinę smutek. Zmarł gospodarz,
prawa ręka, syn Wojciech w wieku 23.lat. Przyczyna śmierci dotąd nie znana. Lekarz
Niemiec, uznał tyfus. Zabrany do szpitala zakaźnego w Chodzieży w paru dniach zmarł.
Na wojnie od 1914 do 1918 było 4.synów. W roku 1915 na froncie zachodnim
w Belgii, poległ Andrzej. Z zawiadomieniem o śmierci, dowództwo kompanii przysłało
przybory osobiste, jak: portmonetkę z fenigami, nóż kieszonkowy, fajkę i notesik.
Odebrano obraz z aniołem z białą lilią, pochylonym nad poległym żołnierzem z wypisaną
kondolencją z podpisem Rex Wilhelm II. Andrzej zamiast wstawić się do koszar ulotnił
się do Szwecji. Krótko przed wojna powrócił wcielony do wojska, oddziału karnego,
zginął.
Drugi syn Leon 15.marca 1915 roku na froncie wschodnim przedostał
się do niewoli rosyjskiej. W Rosji ożenił się. Powrócił w roku 1922 z żoną i córką.
Opowiadał, że w Karpatach, rozbity batalion poddał do niewoli.
Franciszek i Władysław powrócili w grudniu 1916r dość zdrowo. Ojciec
nie podlegał do wojska z powodu lat. Interesował się przesuwaniem frontów. Kupił
dużą mapę Europy utykał chorągiewki, na liniach frontów, według donosu z gazety.
Chorągiewki koloru czerwonego, przestawiały linie Rosyjskie i Francuskie. Kolor czarny
to znaczyło śmierć Niemca. Nigdy nie tracił nadziej na powstanie Polski.
W pierwszych dniach stycznia
I9I8 roku na powstanie Wielkopolskie i ochotniczo poszło 2. synów.
Udział czynny w powstaniu brało udział: 3.synów i 3.zięciów. Czwarty zięć walczył
w armii Hallera. Wszyscy powrócili.
Stary Jagielski, do banku oddał wszystko złote i srebro. Było tego
dość wielka liczba marek. Dziadkowie, bez pracy nie mogli żyć. Stale byli zajęci.
W roku 1927 zdali gospodarstwo najmłodszemu synowi. Uregulowali jeszcze starsze dzieci
posagiem wniesionym przez synowa. Wpisanego dożywocia do śmierci nie pobrali. Pomagali
w gospodarstwie z wszelką doradą.
W roku 1932. kompletny dom postawił synowi, którym kierował i pracował.
W roku 1933 zmarli oboje i to: ojciec lat 75, 17.czerwca, matka lat 71, 24.września.
Pochowani na cmentarzu w Jaktorowie.
Statystyka potomstwa.
Na złotych Godach, na uroczystości i wspólnej
fotografii w dniu 9 listopada
1929 roku było: 40 osób.
1. |
Jubilaci |
2 |
osoby |
2. |
Córki |
4 |
|
3. |
Synowe |
2 |
|
4. |
Zięciów |
4 |
|
5. |
Synów |
4 |
|
6. |
Wnuczek |
13 |
w maszynopisie
było 15 (LK) |
7. |
Wnuków |
11 |
|
Przyrost potomstwa od roku 1883 do 1975, włącznie.
(Pierwsza rubryka to płeć żeńska)
1. |
Dzieci |
4 |
6 |
= 10 |
2. |
Wnuki |
25 |
22 |
= 47 |
3. |
Prawnuków |
68 |
59 |
= 127 |
4. |
Praprawnuków |
59 |
35 |
= 94 |
| |
Razem: |
156 |
122 |
= 278 |
Ujęto tylko tych, co byli samodzielni,
pochodzili z krwi lub półkrwi. Potomstwo rozlokowane po miastach i wsiach Polski. |
1. Po Stanisławie zamężnej za Jana Górzyńskiego
a. |
Dzieci |
5 |
5 |
= 10 |
b. |
Wnuki |
19 |
20 |
= 39 |
c. |
Prawnuki |
34 |
23 |
= 57 |
2. Po Jadwidze zamężnej za Ignacego Szymczaka
a. |
Dzieci |
3 |
1 |
= 4 |
b. |
Wnuki |
7 |
7 |
= 14 |
c. |
Prawnuki |
11 |
5 |
= 16 |
3. Po Katarzynie zamężnej za Ignacego Szulca
a. |
Dzieci |
3 |
2 |
= 5 |
b. |
Wnuki |
8 |
6 |
= 14 |
c. |
Prawnuki |
9 |
2 |
= 11 |
4. Po Emilii zamężnej za Stanisława Szymczaka
a. |
Dzieci |
2 |
1 |
= 3 |
b. |
Wnuki |
3 |
|
= 3 |
c. |
Prawnuki |
1 |
1 |
= 2 |
5. Po Leonie żonaty z Emilią Chimowicz
a. |
Dzieci |
5 |
4 |
= 9 |
b. |
Wnuki |
9 |
13 |
= 22 |
c. |
Prawnuki |
2 |
3 |
= 5 |
6. Po Franciszku, żonaty z Jadwigą Jachowską i II raz z Ewą Kryger
a. |
Dzieci |
4 |
3 |
= 7 |
b. |
Wnuki |
9 |
6 |
= 15 |
c. |
Prawnuki |
|
1 |
= 1 |
7. Po Władysławie, żonaty z Martą Szulc
a. |
Dzieci |
2 |
5 |
= 7 |
b. |
Wnuki |
13 |
5 |
= 18 |
c. |
Prawnuki |
|
2 |
= 2 |
8. Po Feliksie, żonaty z Wiktorią Jachowską
a. |
Dzieci |
1 |
1 |
= 2 |
b. |
Wnuki |
|
2 |
= 2 |
Po Andrzeju i Wojciechu, potomków, niema. Z dzieci żyje jeszcze 2.
Wiek: 76 i 73 lata. Z wnuków umarło: 3 wnuczki i 1 wnuk. Najstarszy Wnuczka ur. 16,
lutego 1905r. Najmłodszy praprawnuk 10.12.1976r.
Swoboda,
dnia 10. marca 1977 roku.
Sporządził Feliks Jagielski
Opracował: J. Jagielski, Szczecin 2004
|